Ostatnio odkryłam, że zielistka to nie tylko roślina idealna do uprawy w domu, ale również w ogrodzie. Wiosną posiadałam ogromną ilość sadzonek zielistki, z których większość rozdałam znajomym, ale wciąż zostało mi sporo. Postanowiłam więc przetestować, jak zielistka poradzi sobie na zewnątrz. Efekt eksperymentu okazał się dla mnie ogromnym zaskoczeniem, a wiem już, że w przyszłym sezonie zielistka na pewno ponownie zagości na moim tarasie.
Uprawę zielistki na tarasie zaczęłam od użycia ziemi uniwersalnej z dodatkiem perlitu, takiej samej mieszanki, jaką stosuję w doniczkach. Posadziłam trzy sadzonki zielistki w każdej donicy na tarasie. Nie poddawałam ich żadnym dodatkowym zabiegom hartowania, po prostu przeniosłam je na zewnątrz w maju, chociaż ten maj był wyjątkowo chłodny.
Na początku obawiałam się, że rośliny nie poradzą sobie na zewnątrz, gdyż wiele z nich zbrązowiało i zmizerniało. Wyglądało na to, że doznały szoku po przeniesieniu na zewnątrz. Jednak po pewnym czasie zaadaptowały się do nowych warunków i zaczęły wypuszczać nowe liście. Trudno mi powiedzieć, po jakim czasie rozpoczęły wzrost, ponieważ przestałam im poświęcać uwagę, spodziewając się, że to koniec ich żywota. Zdaje się jednak, że mogło to zająć około dwóch tygodni.
Po okresie adaptacji zielistki zaczęły rosnąć bardzo bujnie. Opiekowałam się nimi tak samo, jak tymi w domu, regularnie je podlewając i nawożąc nawozem wieloskładnikowym. Warto wspomnieć, że mój taras ma ekspozycję południowo-zachodnią, więc rośliny były wystawione na intensywne nasłonecznienie.
Efekty uprawy zielistki na tarasie były dla mnie niesamowite. Rosły one tak bujnie i pięknie, że nigdy wcześniej nie widziałam zielistek w takiej formie. Ich liście były grube, sztywne i mięsiste, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zwykle moje zielistki domowe nigdy nie osiągały takiego poziomu, mimo że były starannie pielęgnowane. Wydawało się, że warunki domowe są dla nich lepsze ze względu na stabilną temperaturę i brak ekstremalnych warunków atmosferycznych. Tymczasem okazało się, że zielistki na tarasie mogą osiągnąć jeszcze lepszą formę.
Po pierwsze, zielistki na tarasie po sezonie miały wyjątkowo grube, sztywne i mięsiste liście. Nigdy wcześniej nie widziałam moich zielistek domowych w takiej formie, mimo starannego dbania o nie. Byłam przekonana, że warunki domowe są dla nich optymalne ze względu na stabilną temperaturę i brak ekstremalnych warunków atmosferycznych. Jednak rośliny na tarasie zdawały się rosnąć nawet lepiej.
W przyszłym sezonie z pewnością postawię na zielistki na tarasie jako główny element mojej aranżacji roślinnej, ponieważ:
- bujnie rosły bez względu na warunki pogodowe,
- nie złapały żadnych chorób ani szkodników,
- są wieloletnie i można je przechować przez zimę w domu,
- również na zewnątrz zawiązują pędy sadzonkowe, co daje nowe rośliny na kolejny sezon.
Uważam również, że skoro zielistki tak dobrze poradziły sobie w pojemnikach, to można śmiało je sadzić także w gruncie na rabatach.
Podzielcie się w komentarzach swoimi doświadczeniami, jeśli kiedyś próbowaliście uprawiać zielistki na zewnątrz!
Witajcie!
Jestem entuzjastką roślin i reprezentuję trzecie pokolenie ogrodników. Moje doświadczenie jest żywym dowodem na to, że nawet najbardziej wymagające rośliny można przekształcić w piękne okazy. Posiadam działkę, gdzie w cieniu Gór Świętokrzyskich zamierzam stworzyć swój własny zielony raj. Przed mną stoi wyzwanie ogromnego gąszczu drzew i traw, a także pewne trudy, które czekają na mnie w tej przygodzie.
Mój cel? Ogród jak z bajki!
Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać w mojej przygodzie.
Więc, wznoszę łopatę!
Pokażę Wam, że każdy może mieć "rękę do roślin".
No Code Website Builder